Wystawa prac Władysława Łuczaka

Wystawa prac Władysława Łuczaka

4 sierpnia w niedzielne popołudnie miłośnicy malarstwa Władysława Łuczaka spotkali się na wystawie jego prac, wśród nich przyjaciel Andrzej Wiśniewski, pastelista z Łodzi. Wystawa jak powiedział autor obrazów i właściciel galerii Art Deco istniejącej od 12. lat, ma charakter retrospektywny. Prezentowane są na niej obrazy (te, które nie poszły w świat) od najstarszych „Chybiony strzał” z lat 80. XX wieku, „Bzy” z roku 1993, „Słoneczniki” (namalowane tuż po deszczu), po te późniejsze, malowane u schyłku XX i początku XXI wieku, wśród nich pastele „Trzy Gracje” (namalowane trzy czaszki), „Memento Mori, gloria witae” (czaszka z wyrastającymi kwiatami) będące wyrazem przemyśleń autora na temat życia i śmierci, na temat tego, co biologicznie po śmierci dzieje się z człowiekiem i te najnowsze, absolutne abstrakcje.

Ekspozycja w zamyśle autora ma pokazać wielostronność artysty, innymi słowy techniki, jakimi w swojej ponad czterdziestoletniej pracy twórczej się posługuje, a są to: akwarele, pastele, oleje (malowane pędzlem i szpachlą). Na pytanie-, „dlaczego wystawa retrospektywna?”- Odpowiedział: „Jestem człowiekiem u schyłku i nadeszła właściwa pora by wystawić się na krytykę i jednocześnie zaprezentować swój warsztat”, a oprócz malarstwa uprawiam przecież także rzeźbę. Na koniec dodał: „Chyba już w kołysce byłem plastykiem”. Moje obrazy, mówił, są kolorowe, jestem kolorystą. Kiedyś malowałem pędzlem („Chybiony strzał”), dziś szpachlą i przy tym narzędziu pozostanę do końca swojej pracy twórczej. Tą techniką maluje miniatury i duże obrazy…

Wśród moich prac znalazł się także cykl poświęcony kościołom, m. in. „Kościółek św. Barbary”, teraz też je maluję, ale z przerwami. Gdybyście chcieli wiedzieć ile naprawdę stworzyłem prac, nie będę umiał odpowiedzieć. Nigdy ich nie liczyłem, nie sygnowałem. Nie maluję też obrazów prosto z ręki. Obraz, który maluję, dojrzewa we mnie, czasami bardzo powoli..
Nowsze prace podpisuję na odwrocie, gdyż uważam, że oglądający ma oglądać obraz, bez sugerowania się nazwiskiem malarza. To obraz ma zachwycić, lub nie… Zainteresowani znajdą nazwisko malarza, część opisową z tytułem obrazu na jego odwrocie.
Warto przyjść do galerii Art. Deco i pobyć sam na sam z utrwalonymi na obrazach, przez pana Władysława, pejzażami, bukietami bzów i słoneczników, namalowanych różnymi technikami i pokontemplować przemijalność i kruchość ludzkiego życia… Możesz to wszystko oglądać do końca września.

Dobrze, że w Wieluniu mamy takich ludzi jak pan Łuczak i taką galerię. Dzięki nim możemy obcować z prawdziwą sztuką. Doceńmy to, co miastu Wieluń przynosi splendor i dzięki czemu dokonuje się wspaniała jego promocja.